Fotografia kulinarna

Historia tego, jak fotografia kulinarna zagościła w zaparowanym repertuarze, jest nieco pokrętna. Powtarzając za jednym z kulinarnych postów (dotyczących świątecznych pierogów),  był taki okres w moim życiu, kiedy jedzenie i gotowanie były dla mnie tylko przykrym obowiązkiem i gdyby nie to, że z głodu się umiera, chętnie wykreśliłabym z rozkładu dnia tę konieczność marnowania czasu. Obserwując też mojego brata, który postanowił w którymś momencie przejść na jasną – zdrową stronę mocy, zastanawiałam się, jak można tak żyć: ciągle gotować od podstaw, czytać etykiety (ile to czasu spędzonego w sklepie…), wyrzucać coś z koszyka tylko dlatego, że ma w składzie jakieś E, nie jeść czegoś, bo niby szkodzi.

Na skutek różnych zmian w życiu w końcu i ja odkryłam zbawienne konsekwencje takiego funkcjonowania, a dodatkowo nim się obejrzałam, jedzenie i gotowanie stały się jedną z moich pasji. Teraz uwielbiam przesiadywać w kuchni, szykować zdrowe posiłki i delektować się nimi z bliskimi. Ze względów zdrowotnych musiałam zrezygnować z niektórych składników i nieraz stawiać na kulinarny minimalizm, ale paradoksalnie dzięki temu właśnie stałam się dużo bardziej otwarta na różne smaki i potrawy, których wcześniej nie chciałam nawet tknąć

W kuchni towarzyszy mi też mój aparat. Kiedy tylko pozwala na to czas, staram się uwieczniać te smaczne momenty, nadając im charakterystyczny nastrój. Ten dział Fotografia kulinarna powstał nie tylko z samej potrzeby uwieczniania jedzenia. To także pamiątka powolnych poranków, popołudniowych kuchennych eksperymentów, letnich wieczorów czy też po prostu miłych chwil spędzonych wspólnie z ludźmi, na których mi zależy.

 

Podziel się tą stroną z innymi:
Share on FacebookPin on PinterestGoogle+Tweet about this on TwitterEmail to someone